Jak dzielić się wiedzą w firmie IT? cz. I – zapytaliśmy HR-owców, programistów, General Managerów i CEO

Wewnątrzfirmowe hackathony, dzięki którym powstały np. nakładki na zdjęcia – to pomysł Facebooka. Część czasu przeznaczana na autorskie, niekomercyjne projekty oraz wakacje na edukację opłacane przez firmę – to pomysł Google. Już nie tylko najwięksi gracze IT na świecie dwoją się i troją, by zdobyć i zachować najlepszych pracowników. Jak na tym tle wypadają polskie firmy? Które działania rzeczywiście się sprawdzają? Które są wyłącznie wabikiem na etapie rekrutacji? O fakty i mity na temat zdobywania i dzielenia się wiedzą w firmach IT zapytaliśmy HR-owców, programistów, General Managerów i CEO.

O zapotrzebowaniu na programistów napisano już wszystko. Tak samo o tym, jak walczą o nich korporacje, software house’y czy startupy. Prywatna opieka medyczna to żaden benefit. Z najnowszego raportu (“Raport płacowy Sedlak & Sedlak dla branży IT – 2018”) wynika, że w branży dodatkową opiekę medyczną i zajęcia sportowo-rekreacyjne oferuje… 99% pracodawców. Szczególnym benefitem nie są też piłkarzyki, Xbox, nap roomy czy lekcje angielskiego w czasie pracy.

Ponieważ praca programisty wiąże się z ciągłym douczaniem, kolejnym aspektem sprzyjającym rekrutowaniu i utrzymaniu najlepszych pracowników jest możliwość edukacji. Wsparcie szkoleń zawodowych czy językowych deklaruje, odpowiednio, 97 i 94% pracodawców.

Sprawdziliśmy, jak do tematu podchodzą czołowe polskie firmy i instytucje IT, które słyną ze świetnie dobranej kadry i mądrej polityki HR. Zapytaliśmy przedstawicieli (kolejność alfabetyczna) Blue Media, Clearcode, Efinity, Move Closer, Netguru, Nightly, Piwik PRO i Social Wolves o to:

  • w jaki sposób ich pracownicy zdobywają i dzielą się wiedzą
  • czy pomagają w tym programy oferowane przez pracodawcę
  • jak ważne okazują się one w procesie rekrutacji

Czas poznać fakty i mity na temat dzielenia się wiedzą w firmie IT.

Budżet musi być

IT to branża która w szkolenia inwestuje najwięcej – wynika z raportu „Wskaźniki HR dla branży IT” firmy badawczej Sedlak & Sedlak. Pomimo zbliżonej ilości godzin szkoleniowych, planowany i wykorzystany budżet szkoleń jest wyższy od wyników ogólnopolskich.

O budżecie przeznaczanym na rozwój pracowników wspominają praktycznie wszystkie przepytane przez nas firmy. Zazwyczaj każdy pracownik ma roczny budżet, za który może:

1. jeździć na szkolenia stacjonarne,

2. kupować szkolenia online, książki i programy.

Ale sam budżet to za mało. Choć może być wabikiem na potencjalnych pracowników, ważne są też praktyki, które – czasem nawet bezkosztowo – ułatwiają dzielenie się wiedzą:

3. wewnątrz firmy,

4. poza firmą,

5. z potencjalnymi pracownikami – w tym studentami i młodymi absolwentami.

 

Szkolenia? Tak, ale z głową

Spójrzmy prawdzie w oczy: konferencje i szkolenia często są przeteoretyzowane. Po co więc wysyłać na nie pracowników? – Taka jest potrzeba rynku i często młodych osób, które dołączają do zespołu Move Closer. Z kolei rolą managementu jest określenie mierzalnych metryk, które pozwalają sprawdzić efektywność działań związanych ze szkoleniami – zauważa Mikołaj Czajkowski, General Manager software house Move Closer. – Moja osobista opinia jest taka, że ludziom bardzo łatwo jest prosić o szkolenia lub o zakup wyznaczonych kursów, natomiast po odbyciu kilku z nich, specjaliści często przestają z tego korzystać albo odnajdują nowy obiekt zapotrzebowania. To nie do końca działa dodatnio nie tylko na organizację, ale i same jednostki – mówi.

Aby szkolenia nie były sztuką dla sztuki, menedżerowie powinni walidować sensowność udziału konkretnych osób w konkretnych wydarzeniach. Nie chodzi o ograniczanie pracowników, lecz dbanie, by brali udział w różnorodnych konferencjach (a nie wszyscy w tej samej) i by dzielili się później wiedzą z resztą zespołu, oraz by mogli wykorzystać nowe umiejętności w firmie. Czasem nie jest to oczywiście mierzalne i równie ważne jest budowanie kompetencji interpersonalnych podczas szkoleń czy delegacji.

Małgorzata Jurkiewicz z firmy fintechowej Blue Media deklaruje: – Dofinansowujemy kursy i szkolenia, więc każdy pracownik ma szansę regularnie poszerzać swoją wiedzę. Bierzemy udział w konferencjach zarówno w Polsce, jak i zagranicą.

Sposób “rozliczania” konferencji ciekawie rozwiązała firma Efinity, tworząca zaawansowane rozwiązania informatyczne wspierające działalność ubezpieczeniową. Aby upewnić się, że pracownikowi rzeczywiście zależy na udziale w danej konferencji[, musi dać coś z siebie. Firma opłaci dowolną liczbę konferencji w roku (!), ale wkładem pracownika jest wykorzystanie połowy dni nieobecności w pracy podczas konferencji jako urlopu. Czyli jeżeli konferencja trwa dwa dni robocze, pracownik “oddaje” jeden dzień urlopu. Kolejny dzień roboczy oraz pełen zwrot kosztów to już prezent od Efinity.

Na inną rolę szkoleń, zwraca z kolei uwagę Marcin Tchórzewski, założyciel szkoły IT Coders Lab – Kursy pozwalające od podstaw uczyć przyszłych pracowników, czy kursy doszkalające mogą okazać się alternatywą dla kosztownych i czasochłonnych rekrutacji. Zwiększanie kompetencji w IT poprzez szkolenia może też wpływać pozytywnie na pracę, efektywność zespołu i budowanie przewagi nad konkurencją. A wiemy, jak bardzo konkurencyjny jest ten rynek.

Cała Polska czyta programistom

Niektóre działania sprzyjające edukacji są czasochłonne lub po prostu drogie (jak opisane wyżej międzynarodowe konferencje). Czy startupy stoją więc na straconej pozycji w walce o zatrudnienie dobrych programistów? Twórcy ciekawej aplikacji zwalczającej bezsenność pokazują, że niekoniecznie: – Stwierdzenie, że inwestycja w ludzi jest inwestycją w przyszłość jest oczywistością – mówi Łukasz Młodyszewski. – W Nightly wszyscy w dowolnym momencie mają dostęp do zgromadzonej biblioteki książek, którą na bieżąco uzupełniamy o tytuły sugerowane przez zespół. Bardzo wcześnie w rozwoju firmy postanowiliśmy też założyć budżet na konferencje. Skorzystać z niego może każdy chętny – zaznacza CEO aplikacji.

Praktycznie każda firma IT chwali się posiadaniem swojej biblioteczki, współtworzonej przez pracowników, którzy zamawiają książki i ebooki. To zapewne dobry – i niedrogi – start na wspieranie ich w doskonaleniu własnych umiejętności.

Dobrze, jeśli z przeczytanych książek i ebooków coś wynika, np. realna możliwość wykorzystania tego, czego pracownik się nauczy. Tak, jak w Blue Media – Nasi pracownicy w każdej chwili mają możliwość zmiany języka, w którym programują – mówi Małgorzata Jurkiewicz z sopockiej firmy.

Czy rozwiązania wymagające budżetu szkoleniowego to jedyna opcja? Niekoniecznie. O kreatywnych bezkosztowych sposobach na dzielenie się wiedzą z pracownikami, kandydatami lub innymi organizacjami przeczytacie w drugiej części artykułu.

 

Site Footer

Sliding Sidebar